Trafiło się ślepej kurze ziarno… || Turniej kandydatów 1956

Dziesięciu najlepszych, Amsterdam 1956. Czy rozpoznajecie wszystkich? Rozwiązanie na końcu artykułu /fot. en.wikipedia.org

Można byłoby pomyśleć, że do trzech razy sztuka: trzeci cykl eliminacji do meczu o mistrzostwo świata pod egidą FIDE musi już być rozegrany z ustalonymi wcześniej regułami, wszyscy zawodnicy zjawią się do boju i nie będzie żadnych tarć między działaczami na kongresach. Otóż nie tym razem.

FIDE zmienia reguły

XXVI Kongres FIDE dał bezpośrednie prawo do udziału w turnieju kandydatów jedynie Smysłowowi – jako poprzedniemu pretendentowi. Pozostałych dziewięciu graczy wyłaniano w turnieju międzystrefowym. Jednak pojawiał się pewien mankament – by być w pierwszej dziewiątce wystarczały „dwa plusy”, czyli nieznaczne przekroczenie 50% punktów. Pojawiły się głosy, że ciężko uważać taką osobę za prawdziwego pretendenta, ponieważ „za starych dobrych czasów” należało mieć na koncie poważniejsze sukcesy, chociażby zdobycie kilku pierwszych nagród w wielkich turniejach międzynarodowych.

FIDE uznało, że trzeba zapewnić większą widowiskowość zmagań, więc sztucznie przydzielono numery graczom, tak by zawodnicy z jednego kraju grali ze sobą na samym początku turnieju. Miało to zapobiegać ustawionym remisom, zwłaszcza w wykonaniu zawodników radzieckich.

Swoje przysłowiowe trzy grosze dorzucił Botwinnik, który zaproponował przywrócenie prawa do rewanżu w razie porażki mistrza świata oraz zmniejszenie liczby graczy w turnieju kandydatów do 7, ale by był to turniej czterokołowy. Pierwsza propozycja została przyjęta bez zastrzeżeń, w drugiej zaś jedynie zwiększono liczbę zawodników do 8. Skutki tej decyzji zobaczymy za kilka lat, więc wróćmy na razie do roku 1955.

Samochód czy mistrzostwo świata?

Uprawnionych do startu było 24 zawodników, z czego trzech zrezygnowało: nie stawili się Yanofsky (strefa kanadyjska), Reshevsky i Evans (strefa USA). Zamiast tego wybrali udział w mistrzostwach USA, w których były wyższe i łatwiejsze (w teorii) do zdobycia niż w Goteborgu nagrody – za pierwsze miejsce przewidziany był samochód. Los jednak ukarał ich chciwość – Evans był dopiero piąty, a Reshevsky, mimo że podzielił I-II miejsce z Rossolimo, to tytuł i główna nagroda przypadła grecko-francuskiemu arcymistrzowi.

Zwolniły się więc trzy cenne miejsca, a zupełnie przypadkowo „pod ręką” byli dostępni Kotow, Pirc i Bolbochan. Oczekiwali oni niecierpliwie decyzji Kongresu, czy zostaną dopuszczeni do gry. Głosowanie zakończyło się remisem, więc głos decydujący miał Rogard, prezes FIDE. Oświadczył on, że nawet dla swojego przyjaciela Kotowa nie może zrobić wyjątku w uchwałach. Odpowiedź brzmiała „nie”. Miejsca zwolnione mogły być zajęte jedynie przez przedstawicieli odpowiednich stref – czyli Kanady i USA. Wygrała biurokracja, a szachy być może straciły kilka wyjątkowych partii. Warto przypomnieć, że Kotow wygrał turniej międzystrefowy w 1952, a Bolbochan tylko z powodu choroby nie zagrał w II turnieju międzystrefowym – nie byli to na pewno ludzie „z przypadku”.

Panno i Bolbochan – dwóch świetnych argentyńskich graczy, ale tylko jeden z nich zagrał w Goteborgu w 1955. /fot. es.wikipedia.org

Goteborg i jego trojaczki

III turniej międzystrefowy, Goteborg, 20 rund kołówki – zapraszam do szachowej uczty.

 

Goteborg, 14.08-23.09.1955 123456789101112131415161718192021 
1D. BronsteinZSRRX11½1½½½½½½½½½1111111

15

2

P. KeresZSRR0X1½½½1½½½111½1101½½113,5
3O. PannoArgentyna00X½011½½½111½½1½111½

13

4

T. PetrosjanZSRR½½½X½½½½½½½½1½½½1½11112,5
5E. GellerZSRR0½1½X½½½10½½½01½111½1

12

6

L. SzaboWęgry½½0½½X½½½½½0½½1½1111112
7B. SpasskiZSRR½00½½½X11100½1½½1011½

11

8

M. FilipCSRS½½½½½½0X½½½½1½01½½½1111
9H. PilnikArgentyna½½½½0½0½X½½½½11½½½½11

11

10

G. IliwickiZSRR½½½½1½0½½X½00½½1½½1½110,5
11L. PachmanCSRS½00½½½1½½½X½½½1½½½1½½

10,5

12

M. NajdorfArgentyna½00½½11½½1½X000½½1½109,5
13C. GuimardArgentyna½000½½½0½1½1X½101½0½1

9,5

14

B. RabarJugosławia½½½½1½0½0½½1½X½½½00109
15A. FudererJugosławia00½½00½10½010½X11110½

9

16

W. UnzickerRFN000½½½½0½0½½1½0X½½½118,5
17G. StahlbergSzwecja01½0000½½½½½0½0½X1½½1

8

18

A. BisguierUSA000½001½½½½0½10½0X½118
19A. MedinaWenezuela0½00000½½00½110½½½X00

5,5

20

H. DonnerHolandia0½00½0000½½0½010½01X½5,5
21B. ŚliwaPolska00½000½000½101½0001½X

5,5

Dawid Bronstein przypomniał sobie swoje popisy sprzed kilku lat i zdecydowanie wygrał, wyprzedził kolejnego Keresa o 1,5 punktu! Co ciekawe, obaj zostali „zdegradowani”, ponieważ poprzednie dwa cykle gry o tytuł mistrza świata zaczynali dopiero na turnieju kandydatów. Mimo tego wcześniejszego startu pokazali, że są w najlepszej dyspozycji i zajęli dwie pierwsze lokaty.

Można uznać, że już w VII rundzie było wiadome, że pierwsze miejsce zgarnie Bronstein, gdy pokonał w fantastycznej partii Keresa i tym samym wyprzedził pozostałych o przysłowiową długość basenu.

XIV runda przeszła do historii jako „trojaczki z Goteborga” – trzech Argentyńczyków zagrało nowinkę debiutową przygotowaną w domu. Wszyscy tą samą i… wszyscy przegrali. Partie Keres – Najdorf, Geller – Panno oraz Spasski – Pilnik zaczęły się tak:

Pomysł na to 9… g5 wykorzystał i ulepszył Fischer w 1958 roku na turnieju międzystrefowym w Portorożu, gdzie zagrał 13…Wh7 i uzyskał remis w partii z Gligorićiem.

Keresowi zdarzyła się jedna wpadka – porażka w XVIII rundzie ze Stahlbergiem – ale mimo to zdołał obronić się na drugim miejscu przed energicznym 20-letnim Oskarem Panno. Niepokonani skończyli Bronstein i Petrosjan, który uplasował się na czwartej pozycji. Listę awansów do turnieju kandydatów uzupełnili Geller, Szabo, Pilnik, Filip i 19-letni Spasski. Obaj młodzieńcy – Panno i Spasskioraz 27-letni Filip za ten wyczyn zostali włączeni do grona arcymistrzów. Dojrzały Pilnik (liczył sobie wtedy 41 wiosen) skromnie skomentował swój sukces, jakim był awans do turnieju pretendentów: „i ślepa kura znajdzie czasem ziarnko”. Poniżej trzecia nagroda za piękność – partia Pilnika, niestety znalazł się on po przegranej stronie.

Młody Borys Spasski – jedno z objawień turnieju w Goteborgu. /fot. en.wikipedia.org

Zawiedli starzy wyjadacze – Najdorf i Stahlberg – których raczej spodziewano się ujrzeć w turnieju kandydatów, a przynajmniej, że będą karać nieostrożnych młokosów na szachowych deskach. Zobaczmy czy im się udało:

Porażka Najdorfa jest okraszona pewną anegdotą opowiedzianą przez Salo Flohra [źródło: Tadeusz Wolsza „Najdorf. Z Warszawy do Buenos Aires” cyt. za Tomasz Lissowski, Adrian Michalczyszyn „Najdorf: Life and Games”]:

Największą niespodzianką turnieju było niepowodzenie, by nie powiedzieć klęska Najdorfa. Najpierw pokonali go rodacy Panno i Guimard, następnie były rodak – Bogdan Śliwa, ale najboleśniej rozgromił go Fuderer. Najdorf, zwykle wesoły i pełen wiary w siebie, wpadł w przygnębienie. Nie było słychać jego głośnego śmiechu i żartów. Lecz silny, stary lew turniejowy nie poddał się. Pokonał Szabo i Donnera; znowu można było usłyszeć jego: „Poczekajcie, ja jeszcze żyję.” Na finiszu, gdy pojawił się szanse na awans Najdorfowi (tym razem w partii z Rabarem), znowu się nie powiodło. „Muszę rzucić szachy. Jestem już stary, a zresztą, jeśli do turnieju pretendentów zamiast mnie awansował Pilnik, to należy zabronić mi grania w szachy” – powiedział po partii.

By zrozumieć siłę, z jaką grał przez wiele lat Paul Keres, wystarczy zobaczyć jego partię z Panno. Obaj zajęli miejsca na podium, ale Keresowi to nie przeszkadzało, by zapisać się w szachowych annałach pewnym zwycięstwem:

Zgodnie ze zwyczajem, trzeba było ustalić rezerwowego, który w razie wypadku losowego któregoś z zawodników, mógłby zagrać w turnieju kandydatów. Pachman i Iliwicki zagrali między sobą 6 partiowy pojedynek, z którego, przy remisie, wygrywał Iliwicki (miał więcej punktów Bergera w Goteborgu). 5 partii zakończyło się remisami, w szóstej Pachman musiał grać czarnymi na zwycięstwo – ostro rozegrał debiut, jednak nie wykończył ataku i przegrał. Iliwicki został aż i tylko rezerwowym – żaden z kandydatów się nie wykruszył i Iliwicki musiał obejść się smakiem.

Wielka trójka i jeden puchar

III turniej kandydatów rozegrano wczesną wiosną w Amsterdamie. Oczywistymi faworytami byli Smysłow – zwycięzca Zurychu 1953, Zagrzebia 1955 i Mistrzostw ZSRR (dzielone I-II miejsce z Gellerem, w dogrywce jednak przegrał), Bronstein oraz Keres – niezmiennie od 1938 roku wymieniany jako godny gry w meczu o mistrzostwo świata.

Amsterdam 27.03-30.04.1956  12345678910 
1W. SmysłowZSRRX X½   ½½   ½0  ½½   ½½  11    1½  1½  1½  1

11,5

2

P. KeresZSRR½   ½X X½   ½½   ½½   ½½  1½   ½1  ½½  01  ½10
3L. SzaboWęgry½   ½½   ½X X1  ½½   ½½   ½½  1½   ½0   ½0  1

9,5

4

B. SpasskiZSRR1  ½½   ½0  ½X X½   ½½  10  ½½   ½½   ½½  1

9,5

5

T. PetrosjanZSRR½   ½½   ½½   ½½   ½X X0  ½0  1½   ½1  ½½  19,5
6D. BronsteinZSRR½  00  ½½  ½½  01  ½X X½  1½   ½1  ½½  1

9,5

7

E. GellerZSRR0  0½  ½½  01  ½1  0½  0X X½  11    11  ½9,5
8O. PannoArgentyna½  0½  0½   ½½   ½½   ½½   ½½  0X X0  11  ½

8

9

M. FilipCSRS½  0½  11  ½½   ½0  ½0  ½0  01  0X X½  18
10H. PilnikArgentyna½  00  ½1  0½  0½  0½  00  ½0  ½½  0X X

5

Bronsteinowi wiodło się nie najlepiej, poniósł aż 3 porażki, w tym ze Smysłowem i Keresem. Keres z kolei przekombinował w XVII rundzie z Filipem i przegrał na ostatniej prostej. Kolejny raz był „dopiero” drugi. Równo grający cały turniej Wasilij Smysłow nie dał szans przeciwnikom (choć warty odnotowania jest fakt, że młodziutki Spasski bez pytania nikogo o pozwolenie, pokonał Smysłowa).

Zdjęcie z 1959 z partii Keres-Tal. O wybitnym Estończyku prasa angielska pisała „The Eternal Second”, co znaczy: wiecznie drugi. /fot. Gunnar Vaidla, ESM F 188:56/B 1419, Estonian Sports Museum

Największy sukces w życiu zanotował tutaj Laszlo Szabo. Wiele lat stawiał bardzo ciężkie warunki rywalom na turniejach międzystrefowych i kandydatów, ale tu był najbliżej do końcowego zwycięstwa i niczym róża wśród kolców, błyszczał w samym środku radzieckiej koalicji. Zdarzyła mu się jednak na samym początku turnieju wpadka. Pewne analizy Gunderama zostały opublikowane tuż przed turniejem. Filip przestudiował je niezwykle dokładnie, a Szabo drogo zapłacił za ich nieznajomość.

Jedna z decydujących partii turnieju, koniec wszelkich nadziei Bronsteina. Podobnie jak trzy lata wcześniej, gdy Smysłow żelazną ręką utemperował na finiszu zagrażających mu Keresa i Reshevsky’ego, tak teraz pozbawił złudzeń Bronsteina.

Zwycięski Smysłow /fot. nationaalarchief.nl

Smysłow potwierdził na tym turnieju, że jest w wielkiej formie. Lata 1956 i 1957 były bardzo dla niego owocne, Botwinnik musiał zauważyć, że przyjdzie mu grać z silniejszą wersją Smysłowa niż przed trzema laty, ale o tym już w kolejnym artykule poświęconym meczowi o MŚ rozegranym między Botwinnikiem a Smysłowem.

Wyróżnione partie:

Poniżej doskonała partia Gellera – znakomitego gracza, który miał pecha żyć w epoce dużo bardziej medialnych nazwisk jak Botwinnik, Keres, Najdorf.

 

Na zdjęciu tytułowym od lewej: Filip, Smysłow, Keres, Pilnik, Bronstein, Geller, Spasski, Petrosjan, Panno i Szabo.

Autor Jan Kozak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*