Najdorf: Początek

Mieczysław Najdorf. /fot. chessbase.com

Artykuł napisany dla Aleksandry M. Z szachowym pozdrowieniem!

Najdorf. Jego nazwisko jest jednym z lepiej znanych. Wielu z nas próbowało szczęścia w wariancie Najdorfa obrony sycylijskiej. Ilu jednak z nas zna drogę, jaką przebył ten arcymistrz w ciągu swego życia?

Początki życia Mojsze Mendla Najdorfa nie są proste do opisania – brakuje źródeł, zwłaszcza szachowych, wiele zbiorów i archiwów państwowych i prywatnych uległo zniszczeniu w 1939. Wiemy natomiast, że przyszły pretendent urodził się 15 kwietnia 1910 w Grodzisku Mazowieckim, a jego przygoda szachowa zaczęła się jakieś 9-10 lat później w taki sposób: W szachy nauczył mnie grać ojciec mojego kolegi, Rubena Fridelbauma, i to, można powiedzieć, zupełnie przypadkowo. Leżał wówczas w łóżku i bardzo się nudził, więc gdy przyszedłem go odwiedzić, zapytał się, czy umiem grać w szachy. Po negatywnej odpowiedzi wyciągnął komplet szachów i zaczął objaśniać reguły. Tak zostałem zarażony bakcylem szachowym”[1].

Pierwsze zapisy jego partii pochodzą z 1928 roku z finału mistrzostw Łodzi, w których podzielił VIII-IX miejsce. Był to sukces młodego zawodnika, bowiem jego rywalami byli znani w międzywojennej Polsce gracze kadry narodowej: Teodor Regedziński, Izaak Appel czy Achilles Frydman. Po łódzkich i warszawskich bataliach, które toczył w ciągu przyszłych lat, a które pozwalały gwieździe Najdorfa zacząć błyszczeć, przyszedł rok 1931. Od tego czasu Najdorf nie tylko zaczął uczestniczyć, ale także wygrywać znaczące się turnieje. W tymże 1931 roku na mistrzostwach Warszawy był jedynie za Paulinem Frydmanem, za to wyprzedził m.in. Makarczyka – etatowego reprezentanta Polski. Najdorf wziął ponadto udział w wygranym meczu pokazowym przeciwko Akiwie Rubinsteinowi. Mecz ten, jak i wiele podobnych, miał miejsce, by podreperować finanse starego mistrza.

Per aspera ad astra

W 1932 r. w mistrzostwach stolicy Najdorf zajął odległe IX-X miejsce, niepowodzenie to ostudziło jego aspiracje awansu do drużyny narodowej, jednak lata 1933-1934 przyniosły Najdorfowi plon obfity. W 1933 roku wygrał „turniej czterech” z wynikiem 4,5 pkt. (z 6 partii), wyprzedzając P. Frydmana (3/6), Leona Kremera (2,5/6) i Kazimierza Makarczyka (2/6). Komentarze po turnieju były wymowne: W turnieju pierwszą nagrodę zdobył 23-letni Najdorf, który miał, co prawda, trochę szczęścia, lecz tym niemniej wykazał swą równorzędność w stosunku do olimpijczyków Frydmana i Makarczyka oraz eksmistrza Warszawy, Kremera”[2]. W styczniu 1934 zajął drugie miejsce w turnieju, którego gościem honorowym (i zwycięzcą) był Rudolf Spielman. Kwiecień 1934 zaś przyniósł Najdorfowi i reprezentacji Warszawy (w składzie: Dawid Przepiórka, M. Najdorf, L. Kremer, Jerzy Jagielski, Zbigniew Miller, Jakub Sternfeld, Leon Tuhan-Baranowski) drużynowe mistrzostwo Polski. Młody Mieczysław uzyskał 6 pkt. z 7 gier i powszechne uznanie po partii z Regedzińskim, której końcowa pozycja wyglądała tak:

Fortuna dalej sprzyjała Najdorfowi, w lipcu tegoż roku wygrał mecz z mistrzem szwedzkim Oredem Karlinem w stosunku +4=2-2, a sezon zakończył zdobyciem mistrzostwa Warszawy, mając 10,5 pkt z 12 gier! Passa sukcesów przyniosła upragnioną nagrodę: awans do indywidualnych mistrzostw Polski w 1935 roku.

Kadet Najdorf

Wiosną 1935 roku Mieczysław Najdorf zaczął obowiązkową służbę wojskową w Grudziądzu, nim to jednak nastąpiło, to zdążył rozegrać mecz szachów błyskawicznych z Salo Flohrem, który jechał przez Warszawę do Moskwy. Wynik brzmiał 26-24 dla Flohra, jednak udowodniło to wielką siłę gry Najdorfa. Wielokrotnie później mistrz pochodzący z Grodziska Mazowieckiego udowadniał swoją niesamowitą siłę gry w szachy błyskawiczne.

W III Mistrzostwach Polski Najdorf podzielił wraz z Paulinem Frydmanem i Henrykiem Friedmanem miejsca II-IV, czym zapewnił sobie awans do drużyny narodowej, której kapitanem i trenerem był dr Ksawery Tartakower. Po zakończonych MP arcymistrz Tartakower odwiedził zawodników kadry w ich miastach, by przeprowadzić z nimi treningi. Po Najdorfa zajechał do szachowej kawiarni „Italia” w Toruniu, gdzie młody kadet w mundurze wojskowym nieoczekiwanie pokonał paryskiego arcymistrza wynikiem +2=2-1.

Władze PZSzach, na wniosek Tartakowera, wystąpiły do MSW z prośbą o ułatwienie szeregowemu Najdorfowi przygotowań do VI Olimpiady, która odbyć się miała w sierpniu 1935 roku. Tym sposobem Najdorf mógł wziąć udział w Olimpiadzie i zgrupowaniu kadry.

dr Ksawery Tartakower – mentor i przyjaciel Najdorfa /fot. szachypolskie.pl

Światowy debiut

Najdorf obdarzony został dużym zaufaniem, bowiem umieszczony został na III szachownicy. Dr Stanisław Kohn tak opisał na łamach „Naszego Przeglądu”: Dalej nad trzecią szachownicą pochyla się najmłodszy talent krajowy, Najdorf. Natura poskąpiła mu urody, ale szachiści rokują mu wielkie sukcesy. Jest to dziwak szalony, pocieszny… Nieoczekiwanie podnosi się nad szachownicą i ziewa. Z nadmiaru emocji. Bo trudno przypuszczać, żeby nudziła go ta zabawa drewnianymi figurkami, uprawiana nawet przez sędziwych starców. Najdorf zazwyczaj nie może usiedzieć w miejscu. Podczas namysłu przeciwnika spaceruje między stolikami. Zapuszcza żurawia w cudze szachownice, szukają go po sali, kiedy wypadnie kolej na jego posunięcie”.

Młody talent nie zawiódł pokładanych w nim nadziei i uzyskał 12 punktów z 17 partii, mocno przyczyniając się do zdobycia brązowego medalu przez naszą reprezentację.

Po olimpiadzie Najdorf zadomowił się w europejskiej czołówce, czego dowiódł na międzynarodowych mistrzostwach Węgier w 1936 roku, w których podzielił I-II miejsce wraz z Lajosem Steinerem. Później w tym samym roku rozegrana została nieoficjalna olimpiada w Monachium. W tym samym czasie odbywał się wielki turniej w Nottingham, na który zjechała cała śmietanka szachowa, między innymi: Jose Raul Capablanka, Aleksander Aljechin, Michaił Botwinnik czy dr Tartakower. Z tego powodu kilka reprezentacji, w tym polska, było osłabionych, jednak Najdorf zastąpił godnie swego mentora i zdobył 16 z 20 punktów, co wystarczyło, by mieć trzeci najlepszy wynik indywidualny (po Szabo na I i Kosticiowi na VI)! Kolektywnym wysiłkiem zdobyliśmy srebrny medal.

Kontrowersje związane z monachijską batalią wynikają z tego, że FIDE odmówiło patronowaniu tego turnieju. Nie przyjechały reprezentacje USA, Anglii, za to pojawiły się po raz pierwszy składy Brazylii, Islandii i Bułgarii. Spowodowane to było, a jakże, polityką. W Niemczech obowiązywały ustawy norymberskie, które odmawiały niemieckim Żydom wszelkich praw obywatelskich. Nazistowskie Niemcy musiały pójść na dalekie ustępstwa, by zechciano wziąć udział w ich olimpiadzie. Ogłoszono, iż goście zagraniczni niearyjczycy będą równie pożądanymi gośćmi jak aryjczycy, ponadto większości zespołów pokryto koszty podróży. Mimo tego, opierano się przed wystawieniem drużyny na Olimpiadzie.

Wielu szachistów polskich żydowskiego pochodzenia postulowało zbojkotowanie imprezy, a panowie A. Frydman, S. Kohn, I. Appel  i J. Kolski wydali oświadczenie, iż „całokształt kultury w Niemczech urąga elementarnym wymogom człowieczeństwa”. Z drugiej strony, poza Najdorfem, wystąpili również żydowskiego pochodzenia P. Frydman, L.Kremer, H. Friedman i Henryk Pogorieły. Ciężko jednak stawiać zarzuty zarówno pierwszej, jak i drugiej grupie. Postąpili zgodnie z własnym sumieniem, nikt nie miał świadomości, że dojdzie do tak niewyobrażalnych zbrodni już za 3 lata.

Pierwsze kroki

Po olimpiadzie Najdorf zakończył służbę wojskową i 15 listopada 1936 roku ożenił się z Eugenią Laskowską. Ciekawostką jest fakt, że pierwszy turniej po ślubie okazał się klapą Najdorfa, który zaliczył 3,5 pkt. z 7 partii. Szybko jednak powrócił do formy i w, kolejnych, mistrzostwach Polski 1937 zaliczył udany występ. Zwyciężył dr Tartakower (17 z 21) przed Gideonem Stahlbergiem (Szwecja, 16 pkt.) i Mieczysławem Najdorfem (15 pkt). Z tego turnieju pochodzi anegdota związana z Najdorfem. Nasz bohater został spytany przez Abrama Szpiro o to, która godzina. Zamyślony nie odpowiedział, więc Szpiro powtórzył pytanie, i to dwukrotnie. Dopiero przy trzeciej próbie Najdorf się przebudził, wyjął złoty zegarek i zdumionemu Szpirze odpowiedział „d2-d4”.

Lata 1937-1939 wypełnione były wieloma turniejami, w których Najdorf naprzemiennie gromił (mistrzostwa Jugosławii 1937, Margate 1939) i wypadał blado (Turniej Narodów w Sztokholmie 1937, Margate 1938).

Nadszedł czas Olimpiady w Buenos Aires. 27 lipca 1939 na pokład statku „Pirapolis” wsiadły reprezentacje wszystkich państw europejskich. O dalszym ciągu historii będziecie mogli przeczytać na dniach z artykułu p. Pawła Kozioła na naszych łamach. Już dziś serdecznie zapraszam!

 

Druga część tryptyku: Wojenne losy

Trzecia część tryptyku: Maestro

[1] Andrzej Filipowicz, Maestro Mieczysław Najdorf, „Szachista” 1993, nr 3, s.74.

[2] Leon Tuhan-Baranowski „Gazeta Polska”

Autor Jan Kozak

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*