Paweł Kozioł, Wariant Mar del Plata – zapowiedź powieści

Projekt okładki: Tomasz Bohajedyn

Infoszach to chyba najlepsze miejsce, aby zapowiedzieć powieść Wariant Mar de Plata, która ukaże się latem lub wczesną jesienią nakładem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu. Powieść nawiązuje do losów polskiej drużyny szachowej, która w sierpniu 1939 roku popłynęła na olimpiadę w Buenos Aires, a kiedy turniej się skończył, nie miała już dokąd wracać.

Tutaj nie trzeba tłumaczyć, kim byli Najdorf, Tartakower, Frydman, Regedziński czy pominięty w powieści Sulik. Starałem się jednak unikać podawania nazwisk, aby zaznaczyć, że nie piszę książki dokumentalnej, chociaż od fascynacji faktami wszystko się zaczęło (zob. https://infoszach.pl/2020/05/01/najdorf-wojenne-losy/).

Czytelnicy choćby pobieżnie zaznajomieni z historią szachów bez trudu zidentyfikują choćby wielkiego polsko-żydowskiego mistrza, który popadł w szaleństwo, to jest Akibę Rubinsteina. Główny bohater, malowniczo opowiadający o swoim życiu, najbardziej przypomina zaś Najdorfa, wielką postać polskich i argentyńskich szachów, choć bywa też Reshewskym bez religijnego zacięcia albo mówi słowami radzieckich arcymistrzów. Chciałem, by była to postać możliwie malownicza, stąd pomysł na tę biograficzną wyklejankę.

Motto z Borgesa – skądinąd jednej z postaci drugoplanowych – przypomina, że jeżeli rozwiązaniem zagadki jest słowo „szachy”, to na pewno w treści zagadki nie wystąpi. Czy to znaczy, że Wariant Mar de Plata nie jest książką o szachach? Bynajmniej. Ale nie tylko o szachach. Kluczem do powieści jest kłamstwo: narrator kłamie innym, nieraz okłamuje też sam siebie, a wraz z rozwojem fabuły coraz bardziej wierzy w rozmaite teorie spiskowe. Jak wiemy, teorii spiskowych w dziejach królewskiej gry nie brakowało.

Czy Aleksander Alechin zmarł z przyczyn naturalnych? Nie wiem, ale to świetny pretekst do kłótni. Czy Fischer, oskarżający radzieckich arcymistrzów o kopiowanie starych partii, sam wymyślił kombinację ze swojej „partii nieśmiertelnej” z Byrne’em? Pewnie tak, ale czemu by nie założyć, że olśniewające poświęcenie hetmana było wzorowane na rozgrywce z turnieju w okupowanej Polsce (spójrzcie proszę na ruch 16…Be6 https://www.chessgames.com/perl/chessgame?gid=1316530). Czy głównym bohaterem, który miał kontakty z brytyjską drużyną z Buenos Aires, potem zaangażowaną w rozpracowanie szyfru Enigmy, mogła zainteresować się jakaś płotka z niemieckiego wywiadu? To oczywiście fikcja. Ale czy nieprawdopodobna? Czy polskie władze na uchodźstwie były krystalicznie uczciwe? Z pewnością nie. Śmierć gen. Wieniawy-Długoszowskiego przedstawiłem więc w najczarniejszych barwach, na jakie tylko pozwala historia, a głównego bohatera wplątałem w przekazanie zakodowanej infomacji wzywającej do zabójstwa.

Wątki szpiegowskie nie są w mojej książce najważniejsze, a sam nie jestem Johnem le Carré, ale lubię jego powieści. Między innymi za to, jak poważnie traktuje postaci drugoplanowe, małe ludziki wplątane w wielkie intrygi. Zależało mi na podobnym klimacie: chciałem pokazać, co te ludziki ukształtowało. Bo przecież u głównego bohatera wizja świata jako plątaniny podstępnych knowań i tajemnic nie wzięła się znikąd. Bo narrator tym samym tonem referuje domniemane spiski i tragiczne losy własnej rodziny. Rozwiązaniem zagadki o kłamstwie jest pytanie o wiarygodność opowieści.

Pozostaje jeszcze jeden temat: wojna. Tutaj dużo pomógł mi redaktor książki, Radosław Wiśniewski, zresztą autor książek o wrześniu 1939 i o Powstaniu Warszawskim. Zawdzięczam mu pomysł na rozdział, w którym na przemian relacjonuje turniej i przebieg walk w Polsce. Dbał też o to, żeby wątki wojenne były solidnie podbudowane aktualną wiedzą historyczną. A fakty przywoływały kolejne fakty… Skoro pojawiła się wzmianka o Enigmie, to głupio byłoby pominąć wojnę podwodną, do której to narzędzie służyło. Skoro akcja toczy się w Ameryce Południowej, to w naturalny sposób dryfujemy ku bitwie u ujścia rzeki La Plata. Swoją drogą, bitwę tę łatwo porównać z rozgrywką szachową. Admirał Harwood wygrał ją dzięki „przygotowaniu debiutowemu”, rozpisał na warianty na długo przed jej stoczeniem.

Lubię myśleć o Wariancie Mar del Plata jako o współczesnej wersji powieści łotrzykowskiej. Główny bohater nie jest wprawdzie drobnym przestępcą, ale zarówno początkowe warunki jego życia w Argentynie, jak i towarzystwo, w jakie wpadł, przedstawiają się nieszczególnie. Tu próbka “turnieju osobliwych opowieści”, w którym biorą udział narrator i pewien, jak się jeszcze wtedy wydaje, podrzędny paser: http://www.pkoziol.cal24.pl/mar_del_plata.htm Najciekawsze w pracy nad książką było szukanie właściwego tonu, równowagi między tym, co serio (tragizm ludzkich losów w żarnach historii), a anegdotą, blagą i wygłupem (narrator lubuje się w dygresjach i angedotach). Bo czasem chodzi po prostu o śmiech, na przekór wojnie i matni kłamstw.

Możecie wesprzeć mojego wydawcę na Patronite https://patronite.pl/szp, co pozwoli na lepszą promocję książki. Patronite zazwyczaj służy do dłuższych akcji, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wycofać się po pierwszej wpłacie.

Paweł Kozioł

Projekt okładki: Tomasz Bohajedyn
O PawelKoziol 3 artykuły
Człowiek o dziwnych zainteresowaniach - poeta, krytyk, historyk literatury, programista i grafik. Autor programu szachowego Rodent, zajmującego ok. 50 miejsca na światowych listach rankingowych (http://www.pkoziol.cal24.pl/rodent/rodent.htm). Sam gra z siłą 1921 Elo.

3 Komentarze

  1. Muszę przyznać że brzmi to interesująco, jeśli sam opis jest tak ciekawy to znaczy że trzeba zacząć czytać takie książki..:) Pozdrawiam pana Pawła i życzę kolejnych sukcesów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*