Rewanż za Waterloo czyli szachowy poemat o historycznym pojedynku

Dżentelmeńska partyjka szachów na obrazie Thomasa Eakinsa

Każdy miłośnik królewskiej gry, który miał okazję zapoznać się z historią szachów, a zwłaszcza biorąc pod lupę czasy Napoleona, królowej Wiktorii oraz rewolucji przemysłowej, krótko mówiąc okres XIX wieku, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że posiada on chociażby minimalną, ale jednak wiedzę na temat sławetnego pojedynku szachowego, rozegranego w 1834 roku w stolicy Imperium Brytyjskiego.

Międzynarodowy spór o szachową koronę

Pamiętny mecz pomiędzy Francuzem- Louisem de Labourdonnaisem– a Anglikiem- Alexandrem McDonnellem– był przełomowym momentem w dziejach czarnobiałej rozgrywki, a jednocześnie jednym z ważniejszych epizodów, jakie stoczyły obydwa państwa o dominację oraz prymat na europejskiej szachownicy zmagań, w której stawką był tytuł nieoficjalnego mistrz ówczesnego świata. Kto by mógł się spodziewać, że zwykłe, dżentelmeńskie spotkanie przy kwadratowej desce wyniesie niepozorną grę w szachy do wybitnego grona dyscyplin profesjonalnych, a także całkiem nieźle zarobkowych.
Do pierwszych trzech dekad dziewiętnastego wieku potyczki szachowe, prowadzone przez drewnianą armię, rozgrywały się zazwyczaj w zaciszu kawiarnianych salonów, czy też domowych czterech kątach, o których nikt nie wiedział i szybki słuch o nich ginął. Większość dawnych zwyczajów przeniesiono do lamusa, kiedy nadszedł czas rozpoczęcia tego niezapomnianego meczu w samym sercu Londynu.
Można, a wręcz należy bez cienia wątpliwości stwierdzić, iż to wydarzenie tak naprawdę zapoczątkowało erę nowoczesnych szachów. Królewska gra przestała być postrzegana jako jałowe zajęcie na umilenie sobie czasu, lecz dowartościowano w niej wiele zalet oraz myśli strategicznych, o których można napisać nie jedną książkę. Niepomijając oczywiście wkładu poprzednich mistrzów z wcześniejszych wieków, np.: Legala, czy też Philidora, to wszakże okres dziewiętnastego stulecia przyczynił się do znacznego rozwoju gry w szachy.

Towarzyskie gry zamieniły się w partię o naprawdę wysokie stawki

Mecz pomiędzy Labourdonnaisem a McDonnellem był swoistym prologiem, który to właśnie zapoczątkował. Ich konfrontacja przy planszy nie odbywała się w zamkniętym odosobnieniu, lecz była rozpropagowana na prawie wszystkie krańce Starego Kontynentu. Drukując systematycznie zapisy blankietów kolejnych partii w prasie codziennej, o ich szachowej walce mógł przeczytać każdy Europejczyk- od skąpanego w słońcu Hiszpana w Kadyksie po zmarzniętego Rosjanina, grzejącego się przy kominku w Moskwie. Ów pojedynek wzbudził momentalnie szczególne zainteresowanie- zwłaszcza wśród Anglików i Francuzów- i to do tego stopnia, iż zaczęła wnet powstawać nieskończona ilość komentarzy analitycznych praktycznie do każdej rozgrywki.
W sumie, szachiści stoczyli ze sobą sześć meczów, zaś ogólny wynik był znacznie korzystniejszy dla Labourdonnaisa, co dało mu w ten sposób palmę pierwszeństwa oraz berło najlepszego gracza na całym globie.

Zapomniana, historyczna pamiątka

Oprócz wspaniałych partii, pochodzących z tego pojedynku, będącymi zarazem niezastąpionym materiałem szkoleniowych dla początkujących adeptów królewskiej gry i nie tylko, autorowi niniejszego artykułu udało się niespodziewanie odkryć jeszcze jeden cenny artefakt, który odnosi się do wspomnianego wyżej szachowego meczu.
Tym zachowanych do naszych czasów zabytkiem kultury jest cudowny wiersz, a właściwie poemat heroikomiczny francuskiego poety, Josepha Mery’ego, który przy współpracy Labourdonnaisa powołał do życia pierwsze czasopismo szachowe. Pośród szmeru i hałasu w Cafe de la Regence, do którego często zaglądał paryski literat, napisał on w 1836 r. wierszowaną relację na temat jednej partii z zaciętej batalii Labourdonnaisa z McDonnellem. W krótkim czasie, liryczne dzieło zyskało szczególny rozgłos w kręgach szachowych i nie tylko. Utwór nosi tytuł ,,Rewanż za Waterloo” i jest on odczytywany jako swoista riposta francuskiego narodu za poniesioną klęską Napoleona w 1815 roku, do której walnie przyczynili się właśnie Brytyjczycy. Labourdonnais stanął na wysokości zadania i honorowo pomścił cesarza Francuzów, wygrywając walkę na szachownicy z obywatelem Synów Albionu.

Joseph Mery pisał również libretta na zlecenia np.: Verdiego, czy też Offenbacha.

W inwokacji poeta zwraca się do Czytelników, aby zauważyli, że rywalizacja między Anglią a Francją ma naprawdę długą historię. Przytacza on dzieje wojny stuletniej, jak również wymienia dwóch najmężniejszych rycerzy, którzy nadstawiali nawzajem kopii. Wspomina również jaki waleczny opór stawiał naród francuski w walce z nacierającymi najeźdźcami- atak na Saint- Malo, bitwa pod Fontenoy. Pod koniec wstępu, Joseph Mery, przywołując mitologicznego wynalazcę gry w szachy, apeluje do wszystkich, aby czym prędzej zebrali się w kawiarni i wysłuchali jego utworu, która ma opowiadać o bitwie stoczonej, o dziwo, bez rozlewu krwi.

REWANŻ ZA WATERLOO

Wy, którzy nadal wierzycie w wieczną zgodę,
dwóch narodów walczących w mroczną pogodę,
niecnej polityki, nie patrzą tak oczami
że krwawa wojna gniewu płynie pod stopami.
Łuny dymu z Calais i liczne armaty,
spadanych rękawic na Bretanii kamraty.
Francja, uwierz mi, to nie jest zdechła padlina,
dni Czarnego Księcia oraz dni du Guesclina,
nadal rycersko radują morskie wybrzeża,
a na polu bitwy wciąż ofiary potrzeba.
Na szachownicy cud Fontenoy zmartwychwstanie,
przez La Bourdonnaisa, McDonnella powstanie.
Dwóch herosów, pierwszy Francuz i syn tych klifów,
który nie padł przed brytyjskim gradem pocisków,
gdy święty Jerzy posłał wśród marnej mielizny
do Saint-Malo atakiem piekielnej machiny.
Zaś drugi to młody inżynier i twardy wódz,
kroczy dumnie, jak Rob Roy, ze zboczy szkockich gór,
a Londyn, widząc go, tak krzyczy przerażony,
że grecki Palamedes został żyw wskrzeszony.
O bulwary Montmartre! O Veron! O Vivianne!
Bracia z Berlina, Wiednia i dalej co hen,
podróżujcie co żwawo, idźcie za tą radą
do szlachetnych knajp z rozległą panoramą,
gdyż to właśnie dla was śpiewam ogromną bitwę
o królewskiej grze w szachy pod koniec tych dni,
nie zostawiając na ziemi żaden kropli krwi.

W dalszej części poematu, autor wymienia oraz szczegółowo przedstawia Czytelnikowi z iście szachowym natchnieniem bierki biorące udział w rozgrywce i wyjaśnia ich zasadniczą rolę.

Już sześćdziesiąt cztery pola na krzyż zamknięte,
a na dwóch końcach wieże stoją nieugięte
i są one świadkiem dziejowego zdarzenia,
gdy nikt nie powstrzymał rzymskiego oblężenia.
Dalej wierzchowce, bez jeźdźców, bo to dziki zwierz
i zwinne, i groźne siedzą bardzo blisko wież.
Skacze przez pola dwa, niszcząc wrogie zapędy
w czarny lub biały bok gna według komendy.
Dzielne to pułki, skute braterską miłością,
zaś śmiałe gońce wszak nie gardzą ostrożnością.
Potem jest królowa chroniąca swoje barwy,
lecz żaden rycerz nigdy nie będzie jej warty.
Wzbija się w górę jak dojrzała sadzonka,
to Camilla, niepokonana amazonka.
Broni swoją gwardię, honory się należą,
dzięki sile gońca złączonego z wieżą.
Obok niej siedzi król i to on władzę trzyma,
który grając pozory, spisek rozpoczyna.
Ten monarcha zawsze śmiercią jest zagrożony,
lecz idąc krok za krok nie będzie porażony.
Jednak jego potęga i tak się rozpadnie
przez szacunek, nie będzie zabity, lecz padnie.
Szach i mat- to będzie dla niego ostatni dzień,
zaś wszyscy jego słudzy usuną się w cień.
Osiem skromnych pionów o tej samej wielkości,
bronią sztabu dowódcy od wrogiej wściekłości.
Jeden, drugi krok dozwolony, trzeci już nie,
lecz mogą przez kaprysy króla spocząć na dnie,
zaś potrafią dokonać coś niemożliwego,
gdy jeden z nich dojdzie do brzegu drugiego.
Wtedy dojrzewa, gdy drogi przebył nie mało,
a szczątki wodza ubierają nagie ciało
w wieżę lub królową- to nowe wcielenie,
która zbiera martwych leżących na arenie.
I tak król sztandaru wedle tego sposobu
ożywił żołnierza wyjętego z grobu.

Przed właściwą rozgrywką, francuski poeta wymienia jeszcze kilka uwag na temat stylu gry obydwu zawodników, a ponadto opisuje pokrótce ich dominujące cechy charakteru i zachowania.

Gdy już McDonnell dobył claymora szkockiego
kieruje wojskiem Maurów króla wielkiego.
Cichy, zamyślony, ubogi w dialogi,
idzie wolno, ostrożnie po polach pożogi.
Zaś Francuz, bardziej żwawy, spływają z głowy
szybki błysk i grzmot do walki zawsze gotowy.
A jego wzrok bystry już widzi sam zaczątek
końca bitwy, lecz to jest dopiero początek,
więc tak jak Napoleon w boskim geniuszu
wszystko widzi na planszy rangą animuszu.

A zatem, nadszedł nareszcie upragniony początek szachowej partii. Przy pomocy swego artystycznego talentu, Joseph Mery w dość obrazowy sposób przedstawia przebieg całej rozgrywki. Każdy ruch został nakreślony w prostej, lirycznej notacji opisowej, dzięki czemu niekiedy można odnieść wrażenie, jakby niektóre fragmenty zostały żywcem wyjęte z batalistycznej scenerii.

Zatem biały król do walki się przymierza,
już pion damy idzie i dwa pola przemierza.
1. d4
Wróg-sąsiad odrazu drogę barykaduje,
a pion gońca przy pani tak oto buduje
odważny gambit i tuż przy boku bliźniaka
ginie, przeszyty przez czerń- och, cóż to za draka.
2. c4 2… dxc4

Pion przy królu, gorliwy jak natrętne mole,
odchodzi i przekracza tylko jedno pole.
3. e3
Zaś pion przy czarnym władcy jest bardziej odważny,
gdyż przepływa przez dwa, gdy stan walki poważny.
3… e5
Gdy goniec króla wiatru w żagle nabiera,
hebanowego piona z planszy zabiera.
4. Gc4
Czarny łotr bije białego orędownika,
którego królowa miała za przewodnika.
4… exd4
Biały pion króla bierze już odwet niemały,
5. exd4
jeździec czarnego despoty w blasku chwały
wyrusza, gdy uzda strzeliła mu się w kark
na trzecie pole mroku przed swego gońca bark.
5… Sf6
Biały pułk konny przy damie, wroga tak zmylił,
wnet dwa kroki przed swego gońca się wychylił.
6. Sc3
Laufer króla Szkota, jego praw niewolnika,
raptem na jego pusty plac przed nim przenika.
6… Ge7
Zaś biały monarcha jak Francuza natchnienie,
patrzy dumnym okiem na imperium zbawienie.
I gdy już trafnie znalazł strategię wybitną
do akcji przeniósł prawą kawalerię bitną.
7. Sf3
A czarny król raz wzdłuż korytarza pomyka,
tak dzięki roszadzie w bok planszy umyka.
7… O-O
Pani Avenela od zguby alarmuje
i gońca swojego przed królem zatrzymuje.
8. Ge3
Gdy pionek gońca przy boku czarnej dziewicy
czyni krok, pion broni piersią białej strażnicy
8… c6
na flance króla, na bliższe pole wstępuje
i tym ruchem wrogiego laufra denerwuje.
9. h3
Wtenczas dama w sukni czarnej przed swym wzrokiem
rzuca już swego jeźdźca do spisku przed zmrokiem,
9… Sbd7
więc by zniszczyć zamach przed godnością korony,
goniec białego króla mknie już do obrony,
na skrzydło pani, konia trzeciego postoju,
10. Gb3
a czarny ogier władczyni wkracza do boju.
Swoje trzecie pole w tej chwili oblega,
10… Sb6
biały król roszuje, gdyż na wieży polega.
11. O-O
Zaś czarny władca swemu jeźdźcy ogłasza
na czwarte pole przed damą dobył pałasza.
11… Sfd5

Pion wieży białej pani już coś kombinuje,
choć proste, to dwa kroki w przód wykonuje.
12. a4
Jak drwiąca małpa w skrajnych piaskach się tarza
mały, czarny pionek i ten sam ruch powtarza.
12… a5
Prawy koń ubrany w paradne obłoki
przed byłym domem króla czyni cztery skoki.
13. Se5
Lecz wrogie wojska odważne oddziały miały,
więc goniec czarnej damy zrobił wypad śmiały.
I grając dzwonkami, błazen rozbawiony
dwa kroki od króla został postawiony.
13… Ge6
(Blisko miejsca, gdzie kiedyś sam król urzędował)
By goniec białych wyszedł już spod żelaznych krat,
więc wpada na pole, przed tym, gdzie był jego brat.
14. Gc2
Czarny pion laufra króla gna przez dwa do boju,
14… f5
zaś biała królowa jest pełna niepokoju.
Wkracza przed czarne pole, gdzie kiedyś był jej mąż,
wnet zaczyna obserwację jak przebiegły wąż.
15. He2
Pion gońca króla nie przestaje do przodu gnać,
o jedno pole, gdyż to wszystko, na co go stać.
15… f4
Laufer białej damy od zguby się ratuje,
więc przed jej były przyczółek żwawo ląduje.
16. Gd2
Zaś czarna pani, która świętej ziemi strzegła,
usiadła na tronie, do którego tak biegła.
16… He8
Biała dama nie chce rządzić obroną bierną,
na polu króla stawia swoją wieżę wierną.
17. Wae1
Goniec czerń-pani chce plan wroga storpedować,
wraca pod skrzydła króla, by straty zachować.
17… Gf7
Biała dama idzie po pobliskich osadach,
aż tron króla mroku zachwiała w posadach.
Przez krwawą walkę, która w centrum dolega,
jest szczęśliwa, gdyż obiecany świt dostrzega.
I sztuce, i nauce się ona nie radzi,
po dziewięciu ciosach miecza triumf poprowadzi.
Wróg widzi jak opada na środkowym dole,
przed byłym domem króla na czwarte pole.
18. He4
Od królewskiego konia czarny pionek pędzi,
jeden krok, zaś goniec białej pani nie zrzędzi
18… g6
i bierze wrogiego pionka, kończąc pradzieje.
19. Gxf4
Czarny jeździec miłuje daremną nadzieję,
tak pragnie pomścić druha, więc włócznią przez płuca
przebija laufra, do lazaretu go wrzuca.
19… Sxf4
O nieszczęsny jeźdźcu! McDonnell oślepiony!
A biała dama wierzy w odważne piony.
Na szachownicy jej wściekłość gniewna się rozlała
na czarną konnicę, która krew tak przelała.
20. Hxf4

Natomiast czarnej władczyni podstępny goniec
wymyślił dla białych jakże tragiczny koniec.
To zadanie najpiękniejszych skarbów jest warte,
,,Gdybym zajął- powiedział- białe pole czwarte
przed pierwotnym barbakanem gońca wrogiego
na początku, obok stajni konia dzielnego.
Ten pomysł chwalebne zwycięstwo mi przyniesie
i strzałą podwójną ranę białym zaniesie.
Labourdonnais zaraz w planach się zatraci,
by ocalić królową, to wieżę swą straci.
Później mnie złapią, tym lepiej, na taką zmianę,
wieża jest lepsza od gońca, więc wygram wymianę.”
Po tym obliczeniu rozsądku pozbawiony,
tak właśnie stary wariat został postawiony,
20… Gc4
lecz Labourdonnais wszak uśmiecha się i szczerzy,
skarconej chciwości czarnych nikt już nie zmierzy.
Francuski marszałek dobrze zrozumiał mapkę
i tak czarni wpadli niechybie w pułapkę.
Wnet biała królowa szóste pole zajęła
od króla wieży, gdzie pierwszą wartę objęła.
21. Hh6
Goniec czarnych odrazu kruszy twierdzy mury,
21… Gxf1
zaś laufer białego władcy, spryciarz ponury,
bierze pionka przed królem, do niego się zbliża,
22.Gxg6
wnet widzi śmierć, w jego stronę się przybliża.
Choć musi zginąć z losem się już pogodził,
to groźnym matem nad czarnym królem zagroził.
Skrajny pionek w czerni szybko się przemieścił
i szlachetne poświęcenie wroga zbezcześcił,
22… hxg6
lecz wnet ginie przez białą podkowę polotu
jeźdźca, który przy królowej pędzi do wzlotu.
23. Sxg6
Czarny koń nie chce by partia doszła do końca,
więc wraca przy czarnej damie na pole gońca.
23… Sc8
A biała królowa tak przebiegle rokuje,
szachuje króla,ten ucieczką się ratuje.
24.Hh8 24… Kf7
Jej zacne natchnienie widzi kres wrogiej nacji,
ciągnie dalej zaciętą walkę kombinacji.
Przewiduje triumf, lecz teraz cofa się o krok,
zabije czarnego króla nim skończy się zmrok.
25. Hh7+
Zbiegły władca nie zamierza w grobie spocząć,
biegnie pod ostatni dach, gdzie może odpocząć.
25… Kf6
Na tym polu się schronił, a trąbka odwrotu
daje znak białemu koniowi do powrotu,
26. Sf4
lecz nagle goniec czarnych w śmiałości sennej
rozbija raptem obóz na ścieżce wojennej.
Po lewym ukosie, wstecz dwa kroki za progi
i drażni białą damę na końcu jej drogi.
26… Gd3
Zgroza! Czarny król staje w gruzach alkierza,
gdy na szóste pole przechodzi biała wieża.
27. We6+
I w kierunku wroga sieje duchy trwogi,
bierze w potrzask szacha na oczach załogi.
Niestety, ten król, któremu nie zazdrości nikt
ma tylko jedno pole, by ocalić swój wikt.
27… Kg5
I tam się udał, zaś biała dama zabrała
mu nadzieję, o krok wstecz i go zatrzymała.
28. Hh6+
Och! Jaki dach mu dać? Jakiż azyl wciąż został?
Czy już mu tylko los Orestesa pozostał?
A więc, dotarł na czwarte pole swego gońca,
wie, że nie zobaczy dzisiaj zachodu słońca.
28… Kf5
Wtem nieznany piechur, pion obronnych kamieni,
od początku przybity stopami do ziemi,
słaby pion, którego nie dostrzec mógł nawet wzrok,
na flance królewskiego konika przez ten bok,
nieznany żołnierzyk, bez herbu w historii,
śmiertelnym matem zatwierdził chwałę wiktorii,
tak podwójnym skokiem zbliża się do odmęta
i woła do króla: Droga już twa zamknięta!
29. g4X

Po skończonej partii, obfitującej w dramatyczne zwroty akcji, Joseph Mery na zakończenie wychwala triumf swego rodaka i jest przekonany, że o jego zwycięstwie dowie się cały świat i będzie on nim głośno przez następnych kilka pokoleń.
Symboliczną klamrą kompozycyjną jest apoteoza i koronowanie Labourdonnaisa na szachowego króla, który z wielkim poświęceniem zdobył ów tytuł na terytorium wroga, czy na ubitej, londyńskiej ziemi.

Tak skrzat pobił draba na szachowym padole,
już czarne wojsko spoczęło w ciemnym dole,
a ich cna królowa, przez jej zaszczyt nadania
poszła pod żałobną suknią na trud wygnania.
Labourdonnais wygrał wojnę z wielkim bólem,
został ogłoszony Francji i Anglii królem
według prawa szachów, zaś Okeanosa szkwał,
wnet rozgłasza zwycięstwo aż do Bagdadu skał,
też na śnieżnych Bałkanach, pod suchym Kaukazem,
okolicach, gdzie Mahomet gnał raz za razem.
Pion, goniec, wieża, dama, król oraz pułk konnych,
ta walka będzie wspominana przez potomnych.
Szkocki McDonnell w swoim prorockim kraju
dostrzegł ciężar swej porażki, więc już na skraju
spogląda przez dłuższy czas jak ofiara kata
na gorzkie pole, w którym król dostał mata
i zobaczył jak śmierć ścieli dla niego łoże,
skonał z hasłem: chroń nam króla, dobry Boże.
Później Szkoci bez sił na żadną profanację,
idą do Holy-Rood na nową koronację.

I w ten sposób, pasjonaci królewskiej gry mieli okazję zapoznać się z zapomnianym przez dziesiątki lat poematem, którego swobodnego tłumaczenia podjął się autor niniejszego artykułu. Warto zaznaczyć, iż jest pierwszy i jedyny do tej pory cały przekład na język polski utworu francuskiego poety. Jeśli spotkania Kasparov- Karpov elektryzowały środowiska szachowe w drugiej połowie XX wieku, to tym samym dla pierwszej połowy XIX wieku były pojedynki Labourdonnaisa z McDonnellem. Kto odczuwa lekki niedosyt po przeczytaniu lirycznego poematu, gorąco zachęcam do obejrzenia oraz do własnych analiz najbardziej zaciętych partii tego historycznego starcia, które są absolutnie warte tego, aby się z nimi bliżej zapoznać.

Comments

comments

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*