Wyjaśnić niewyjaśnione czyli tajemnicza śmierć Alexandra Alechina

24 marzec 1946 r., Portugalia, Estoril, Hotel Park, godzina 10:30
Pokojówka posłusznie wzięła na srebrnej tacy niedawno przygotowane śniadanie i zaniosła je na górę do hotelowego gościa. Obeszła korytarz i zatrzymała się przed drzwiami. Poprawiwszy rąbek u spódnicy, nieśmiało zapukała. Z wewnątrz nikt nie odpowiedział. Po chwili wahania, odważyła się i weszła do środka. Rozejrzała się dookoła, gdy nagle ujrzała postać martwego mężczyzny, który zajmował miejsce w oparciach fotela. Pokojówka krzyknęła z przerażeniem. Zszokowana zaczęła zastanawiać się, co tutaj zaszło i kim jest dokładnie ten gość… A tym człowiekiem był nie kto inny jak sam rosyjski geniusz szachowy, niepokonany mistrz świata, wielki Alexander Alechin.

Żywot oraz dorobek twórczy rosyjskiego czempiona, Alexandra Alechina, do dziś wzbudza podziw oraz zachwyca coraz to kolejne pokolenia młodych adeptów królewskiej gry. Przez niektórych uważany jest bezsprzecznie za najlepszego szachistę wszechczasów i trudno się z tym nie zgodzić. Dzięki swemu ofensywnemu, niezwykle ostremu stylowi gry zapracował sobie w pełni zasłużenie na miano niedościgłego mistrza taktycznych kombinacji. W okresie szczytowej formy pokonywał rywali jeden za drugim, pokazując kto jest prawdziwym dominatorem na 64 polach. Jego arcyciekawa biografia została umieszczona w niezliczonej liczbie książek, jak również w kilku filmach dokumentalnych. Prowadził bardzo bujne życie, okraszone solidną garścią wzlotów oraz upadków. Ile historia szachów straciłaby na swoim dorobku, gdyby nie postać tego niesamowitego geniusza, wyprzedzającego o kilka dekad swoją epokę. Naprawdę wiele szczegółów z jego życia zostało już ujawnionych, więc nie będziemy tutaj ich przytaczać, lecz nadal przedmiotem ożywionej dyskusji są okoliczności jego tajemniczej śmierci, które wbrew pozorom nie są wcale tak oczywiste. Zanim zajmiemy się tym enigmatycznym punktem, przedstawmy na początku jak to wszystko się zaczęło…

Droga do nieśmiertelnej chwały

Gdy w 1902 r. w Moskwie młody Sasza zobaczył, jak amerykański szachista światowego formatu, Harry Nelson Pillsbury daje seans gry jednoczesnej na ślepo na dwudziestu dwóch szachownicach, zapragnął być taki jak on. Był on pod olbrzymim wrażeniem tego wyczynu i postanowił od tej pory całkowicie poświęcić się szachom. Pasja, powołania oraz cenny talent odrazu został w nim zauważony. W wieku zaledwie 16 lat został mistrzem Rosji, zaś ugruntowaniem swej pozycji na stałe w światowej elicie był jego występ na turnieju zorganizowanym przez cara Mikołaja II, gdzie Alechin zajął bardzo dobre trzecie miejsce- za Laskerem i Capablancą. Na samym początku Wielkiej Wojny został aresztowany przez Niemców pod zarzutem szpiegostwa. Gdy go zwolniono, wstąpił do oddziałów Czerwonego Krzyża. Kilka razy był przesłuchiwany przez bolszewików, zaś w 1919 r. w Odessie cudem uniknął kary śmierci przez rozstrzelanie. Po opuszczeniu Rosji na zawsze w 1921 r. udał się do Paryża, gdzie mógł skupić się na walce o tytuł mistrza świata. Zdobył go w 1927 r. po zaciętym meczu z Capablancą. Okres lat 1927-1935 był czasem największych triumfów Alechina, któremu nikt nie potrafił dorównać. W 1935 r. niespodziewanie utracił tytuł na rzecz Holendra, Maxa Euwe, lecz Alechin nie zamierzał usunąć się w cień. Wyrwał się z nałogu alkoholowego i w pełni zdeterminowany przystąpił do rewanżu dwa lata później. Wówczas odzyskał on tytuł i dowiódł, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Gdy wybuchła II wojna światowa i wojska Wehrmachtu zajęły Paryż, przystąpił- dobrowolnie lub nie- do kolaboracji z III Rzeszą. Systematycznie- być może z braku pieniędzy- brał udział w turniejach szachowych, które rozgrywały się pod auspicjami faszystowskich mecenasów, jak również pisał antysemickie artykuły. Po wojnie, ze względu na współpracę z Niemcami, został poddany publicznemu ostracyzmowi i poniekąd wyklęty z szachowego środowiska. Gdy miał zamiar wziąć udział w rozgrywkach przygotowanych przez państwa alianckie, natychmiast były one bojkotowane. Szukając w miarę bezpiecznej przystani, gdzie nie będzie wytykany palcami, Alechin osiedlił się w małym miasteczku w Portugalii, gdzie żył w samotności, w zapomnieniu, bez przyjaciół, niczym banita na wygnaniu.
Przeczuwał, że już nigdy nie zasiądzie do szachownicy, kiedy nagle 23 marca 1946 r. otrzymał telegram, w którym poinformowano go o zatwierdzeniu meczu o tytuł mistrza świata z radzieckim szachistą, Michaiłem Botwinnikiem. Jednakże Alechinowi nie było dane w pełni przygotować się do tego pojedynku, ponieważ zmarł jeszcze tej samej nocy.

Alechin (z lewej) rozgrywa partię ze swym najgroźniejszym przeciwnikiem, Jose Raulem Capablancą/ chessgames.com

Wewnątrz hotelowego pokoju

Ciało Alexandra Alechina zostało znalezione w fotelu, tuż obok stolika, a na jego blacie jak na mistrza świata przystało, postawiona była szachownica z gotowymi figurami do gry. Oprócz planszy było tam również kilka pustych naczyń po skończonej kolacji.

Wszystko wyglądało w pełni naturalnie, ale czy na pewno?

A oto słynna fotografia Alechina, wykonana tuż po jego śmierci

W poszukiwaniu przyczyny śmierci

W celu przedstawienia tego punktu, posłużmy się dwoma fragmentami, które ujawnią cała spectrum tego zagadnienia. W książce Paula Morana pt.: ,,Agonia Alechina- szachowego geniusza”, można przeczytać następujące oświadczenie lekarskie doktora Antonia Ferreiry, którą przyznaje się za oficjalną przyczynę zgonu rosyjskiego geniusza:

Byłem obecny podczas sekcji zwłok Alechina, która odbyła się w Katedrze Medycyny Prawnej w Lizbonie. Został on znaleziony martwy w swym pokoju hotelowym w Estoril w warunkach, które uznano za podejrzane i wskazano potrzebę sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyny śmierci. Autopsja ujawniła, że śmierć Alechina nastąpiła w efekcie niedrożności dróg oddechowych spowodowanym kawałkiem mięsa, który utkwił mu w krtani. Nie było żadnych dowodów na to, że miało tutaj miejsce jakakolwiek nieczysta gra- ani samobójstwo, czy też morderstwo. Nie było także innych chorób, którym można by przypisać jego nagłą śmierć.

Oprócz powyższego fragmentu, przedstawmy także szczegółową relację portugalskiego mistrza, Francesco Lupi, który był bliskim znajomym Alechina w jego ostatnich dniach:

Sekcja zwłok zwróciła uwagę na to, że cierpiał na stwardnienie tętnic, przewlekłe zapalenie błony śluzowej żołądka i dwunastnicy […] Wiem tylko, że w niedzielę rano obudzono mnie i poproszono o pośpiech do Estoril, ponieważ coś się stało ze starym doktorem Alechinem. Wszedłem do jego pokoju wraz z przedstawicielami lokalnej władzy. Tam siedział on na krześle w tak spokojnej pozie jakby smacznie spał. Medyczny werdykt co do przyczyny jego śmierci- że kawałek mięsa utkwił mu w gardle- nie miał dla mnie większego znaczenia. Dla mnie wyglądał on jak szachowy król, który przewrócił się po najbardziej dramatycznej grze, rozgrywanej na szachownicy życia.

Teorie, spiski oraz alternatywne historie

Choć powszechnie przyjmuję się, iż czwarty mistrz świata zadławił się najzwyklejszym kawałkiem mięsa, wnikliwy obserwator zauważy zapewne tutaj kilka niejasności oraz wyraźnych szczegółów, które rozsypują w pył wcześniej przyjęte założenia. Gdy badawczo popatrzy się na pośmiertną fotografię Alechina, gołym okiem można zauważyć, iż wszystkie przedmioty obok niego zostały wręcz teatralnie rozstawione niczym rekwizyty do sztuki- szachownica, puste naczynia, kilka książek. Odnosi się tutaj nieodparte wrażenie, że cała scena została w całości zaimprowizowana do wykonania zdjęcia, co oznacza, że ktoś musiał w tym maczać palce. A poza tym, z medycznego punktu widzenia przypadek zadławienia nie jest wszak procesem, który objawia się spokojnym przebiegiem. Człowiek, dławiący się kawałkiem jedzenia, wykonuje chaotyczne ruchy, próbuje wezwać pomocy oraz złapać powietrze, a nawet tupie pięściami o ziemię i przewraca się na podłogę, a tymczasem widzimy na zdjęciu mężczyznę siedzącego w fotelu, jakby zmęczony długą podróżą, bez żadnych śladów walki o swe życie. Ten punkt zakłóca całą sekwencję przyjętych wniosków. W takim razie, czy Alechin rzeczywiście zmarł w ten sposób? A może ktoś bezpośrednio przyczynił się do jego śmierci?
Istnieje wiele hipotez, lecz trzy wydają się najbardziej prawdopodobne.

Francuska wendeta

Po zakończeniu II wojny światowej, Alechin nie miał łatwego życia. Uznany za kolaboranta z hitlerowcami został wykluczony z udziału w prestiżowych turniejach szachowych, a nawet niekiedy prześladowany. Pogłoski mówią, iż po wyzwoleniu Paryża z rąk okupanta, powstała tam wówczas nieoficjalnie tajna organizacja nazwana później Szwadronem Śmierci. Jej głównym celem było wykrywanie oraz likwidowanie osób, którzy zdradzając ojczyznę, współpracowali z wrogiem. Mówiąc potocznym językiem, wymierzali im w ten sposób sprawiedliwość za poczynione grzechy z przeszłości. Mówi się, że ich lista była bardzo długa i sukcesywnie ją wypełniali. Być może na owym spisie kolaborantów było także nazwisko Alechina, gdyż od 1927 roku posiadał francuskie obywatelstwo. Nie ma jednakże twardych dowodów na ich udział w jego śmierci, lecz w każdym bądź razie istnieje prawdopodobieństwo takiego przebiegu wydarzeń.

Radzieckie porachunki

Alechin od zawsze miał napięte stosunki z przedstawicielami władzy swoich ojczyźnianych ziem, z których się wywodził- od aresztowania z rąk bolszewików, przez wyjazd z Rosji, po sławetne przemówienie na uroczystym bankiecie w Paryżu, tuż po zwycięstwie na Capą. Wówczas Alechin w ostrych słowach skrytykował rewolucję bolszewicką oraz system aparatu bezpieczeństwa. Odpowiedź rosyjskich władz była natychmiastowa- uznano go za zdrajcę narodu, potępiono jego zasługi i wprowadzono zakaz powrotu do kraju. Gdy w 1946 roku ustalono termin meczu Alechina z Botwinnikiem, ośrodek kremlowskiej władzy nie chciał zapewne dopuścił do kolejnego zwycięstwa ,,zachodniego” mistrza, więc postarał się o jego unieszkodliwienie, by już nigdy więcej nie zagrażał ich interesom. Ile jest w tym prawdy, nie wiadomo. Zastanawiające w tym wszystkim jest to, że pod szachownicą Alechina, widoczną na fotografii, znaleziono antyfaszystowską książkę autorstwa Margareth Sothern pt.:,, Wybrane rasy”, która co ciekawe była otwarta na stronie z widniejącym takim oto proroczym cytatem:

Takich jest los wszystkich, którzy żyją na wygnaniu

Na celowniku lokalnych służb specjalnych

Gdy po wojnie Alechin znalazł schronienie na portugalskim wybrzeżu, czuł na swym karku oddech nie tylko radzieckich oraz francuskich agentów, idących jego śladem, ale także funkcjonariuszy lokalnych służb specjalnych. Działali oni tam z ramienia PIDE, czyli portugalskiej, tajnej policji politycznej pod rządami samego dyktatora Antonio Salazara, który używał jej do rozprawiania się z wrogami, uważanymi za największe zagrożenie. Ta teoria w 1999 roku została podchwycona przez kanadyjskiego szachistę, Kevina Spraggetta, który miał dotrzeć do źródeł, mówiących o tym, że po wypisaniu zgonu Alechina, lekarz miał opowiadać swym przyjaciołom, iż w rzeczywistości ciało mistrza świata zostało znalezione przed hotelem, a on sam został zastrzelony przez nieznanych sprawców. Doktor miał ugiąć się pod naciskiem lokalnych władz i wystawić fałszywe świadectwo zgonu, w którym to prawdziwe przyczyny śmierci zostały zmistyfikowane. Rząd portugalski, nie chcąc mieszać się w międzynarodową aferę, zatuszować całe zajście. Ciało Alechina zaniesiono do pokoju, a do ust włożono kawałek mięsa, aby zainscenizować nieszczęśliwy wypadek. Gdy do naszej wiadomości dodamy jeszcze fakt, iż autor pośmiertnej fotografii Alechina- Luis Lupi- należał do szeregów PIDE, cała ta sprawa wydaje się wysoce podejrzana, wobec której nie można przejść obojętnie.

Zakończenie

Historia śmierci Alexandra Alechina do dziś budzi wiele kontrowersji. Czy był to tylko niefortunny wypadek, czy może raczej wyrafinowane morderstwo z premedytacją? W rozwiązaniu tego problemu bez wątpienia pomógłby nam niezastąpiony Sherlock Holmes, lub przynajmniej Hercules Poirot, jednak myślę, że i oni również mieliby kłopoty z dojściem do historycznej prawdy. Najpewniej nigdy nie dowiemy się, jak odszedł z tego świata pierwszy, rosyjski mistrza świata w szachach. Im więcej czasu mija od tamtego pamiętnego dnia, tym trudniej obalić tę czy inną hipotezę. W każdym razie, jeden punkt aż do naszych czasów pozostaje niezmienny- co by o nim nie mówić, to Alechin zmarł w blasku i chwale swego geniuszu, gdyż nadal pozostaje jednym czempionem, który zachował swój tytuł aż do śmierci, przez co należy mu oddać honorową cześć oraz dozgonny szacunek za jego artystyczny dorobek na sześćdziesięciu czterech polach.

7 Komentarzy

  1. Bardzo lubię styl gry Alechina, jego partie są przepełnione logiką i czyste. Są dobrym materiałem do nauki strategii. Działo Alechina – dwie wieże a za nimi hetman na otwartej, strategicznie ważnej linii. Sasza to prawdziwy specjalista od strategii! Szkoda, że zacni ludzie często umierają w takich niewyjaśnionych okolicznościach, odważni i bezkompromisowi wobec władzy.

  2. „Rozejrzała się dookoła, gdy nagle ujrzała postać martwego mężczyzny, który zajmował miejsce w oparaciach fotela. Pokojówka krzyknęła z przerażaniem.” Oparaciach? Przerażaniem? Polska język trudna język dla żurnalisty… zastanawiam się jak się zajmuje miejsce w oparciach fotela? Autorowi „należy oddać honorową cześć oraz dozgonny szacunek”.

    • Żeby podkreślić błędy w tekście nie potrzeba być od razu zgryźliwym. Nikt w zespole Infoszach nie ma wykształcenia dziennikarskiego. Staram się osobiście w miarę możliwości wyłapywać różne takie błędy, ale czasem czegoś nie zauważę 🙁
      Projekt jest niekomercyjny, jeśli nie zgłosi się korektor-wolontariusz, to prędko takiego mieć nie będziemy, więc z góry przepraszam za błędy w tekstach.

  3. Jako początkujący dziennikarz szachowy, nie jestem w stanie pisać artykułów, które dosłownie powalają na kolana, ale staram się jak tylko mogę najlepiej. Co do literówek, w pośpiechu zdarza mi się nacisnąć dwa klawisze naraz, lub przez pomyłkę zmienić ich kolejność.
    W każdym razie, serdecznie dziękuję za zwrócenie mi uwagi na ten punkt, gdyż to pozwoli unikać mi takich ,,małych wpadek” w przyszłości. Jak to powiedział kiedyś, Ksawery Tartakower- Błędy są wszędzie! Czyhają na to, by szachista je popełnił

  4. Fajny i ciekawy artykuł. Brawo. Mnie zastanawia coś innego. Jak często ludzie jedzą kolację ubrani w grube płaszcze które dość mocno krępują ruchy? …
    Skłaniam się ku tezie że jednak nie zmarł z przyczyn naturalnych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*