Figura ważniejsza niż król… – odc. 7

Źródło: http://szachmat.com/encyklopedia/pojecia/zegar-szachowy/

Tytułową figurą jest oczywiście osoba sędziego. I właśnie osobie sędziego, samemu sędziowaniu oraz wybranym przypadkom ze świata przepisów będę poświęcał moje wpisy. Zapraszam zatem szanownych Czytelników do wejścia w głąb magicznego świata, w którym niejeden szachista zgubił cenne punkty na skutek własnej niewiedzy lub… błędów innych. Do świata, który nie raz budził wiele kontrowersji, nawet w turniejach najwyższego szczebla. Do świata pełnego zawiłości, niejasności, wielkich dramatów i komedii omyłek. Do świata przepisów!

Odc. 7 – Szybki finisz, szybkie decyzje, szybkie błędy…

W miniony weekend jeden z moich znajomych wziął udział w turnieju szachów szybkich na Podkarpaciu. Co ważne, w turnieju nie było dodatku sekundowego, w związku z czym w końcówkach partii należało brać pod uwagę III część Wytycznych do przepisów gry FIDE, czyli sekcję dotyczącą tzw. “szybkiego finiszu”. Przypomnijmy, że

III. 1 „Szybki finisz“ jest takim stadium partii, w którym wszystkie pozostałe posunięcia muszą
być zakończone w określonym czasie.

Do wyboru są dwie wersje: zawodnik ma prawo domagać natychmiastowego uznania partii za remis lub kontynuacji partii z dodatkiem 5 sekund na każde posunięcie dla obu zawodników. O tym, jaki rodzaj szybkiego finiszu jest stosowany w turnieju zawodnicy powinni dowiedzieć się podczas odprawy technicznej lub z regulaminu turnieju.

We wspomnianym przez mojego znajomego turnieju taka informacja nie została niestety zawarta w regulaminie, nie została podana także przez sędziego podczas odprawy technicznej. W ostatniej rundzie w jednej z decydujących partii pojawiła się taka pozycja:

W wyjściowej pozycji czarne miały na zegarze 7 sekund, a białe 23 sekundy. W związku z całkowicie remisową pozycją czarne złożyły reklamację remisu. Została ona odrzucona, pomimo że zawodnik podał sędziemu remisujący manewr gońca po przekątnej d1-a4. Gdy białe zdobyły piona na h7 (oczywiście, remisowy charakter pozycji dalej jest widoczny gołym okiem!) czarnym spadł czas, a sędzia orzekł zwycięstwo białych, argumentując

tu jest jeszcze dużo gry(!!)

Dyskusja z sędzią po zakończeniu partii nie przyniosła oczywiście żadnego skutku, a zawodnik grający czarnymi musiał zadowolić się odrobinę słabszą lokatą.

OCENA:

Decyzja sędziego jest oczywiście błędna. Co ważne, rażące błędy zostały popełnione już podczas odprawy technicznej, a nawet jeszcze wcześniej – przy tworzeniu regulaminu turnieju! Brak jasnego sprecyzowania zasad szybkiego finiszu stwarza poważne problemy o praktycznym znaczeniu, zwłaszcza w decydujących partiach. W przedstawionym przez nas przypadku jedyną możliwą decyzją jest uznanie partii za remis. Nie po raz pierwszy okazało się jednak że od głosujących i grających ważniejsi są ci, którzy głosy liczą, a rozgrywki sędziują.

Trudna sytuacja na turnieju? Niezrozumiała decyzja sędziego? Ciekawostka zasłyszana od znajomego? Napisz w komentarzu, a ja postaram się rozwiązać Twój problem dotyczący przepisów i sędziowania już w następnym odcinku!

Comments

comments

7 Komentarze

  1. Nie wiem jakie są przepisy prawa w tym zakresie, ale jeśli nie jest to nielegalne to uważam, że nazwiska takich sędziów powinny być podawane w tego typu artykułach. Niedouczeni (i czasem chamscy) sędziowie są rakiem polskich turniejów szachowych i w dobie Internetu można zacząć z nimi walczyć. Jak taki delikwent parę razy przeczyta artykuł na swój temat, to może spróbuje nadrobić swoje braki, żeby się dalej nie ośmieszać.

    • Ja też nie wiem jak wygląda sytuacja prawna w takich przypadkach. Uważam jednak, że i tak wszyscy zainteresowani wiedzą, o kogo chodzi, bo z tego co wiem to nie jest pierwsza taka sytuacja na Podkarpaciu. Poza tym, chociaż ja nie uważam się za “niedouczonego” sędziego, to i tak na każdym turnieju mam masę skarg i uwag od zawodników, właśnie za stosowanie przepisów. Myślę, że ostatecznie problem jest szerszy i głównie opiera się nie dużej niekonsekwencji – samych sędziów (niestety). W ten sposób mamy różne grupy zawodników, przyzwyczajonych do różnych, nieraz błędnych, decyzji sędziów w określonych sytuacjach – dlatego też wielu zawodników do takich sytuacji podchodzi obojętnie – wygranym to nie przeszkadza, przegrani wolą odpuścić. Jak rozwiązać ten problem – na pewno uczulać sędziów na potrzebę ciągłej nauki. A zawodników – napominać, przypominać i uczyć, że przepisy nie są ich wrogiem 🙂

  2. 1. Nie zawsze regulamin jest napisany przez sędziego. Bywa, że sędzia zapoznaje się z dokumentami turnieju na etapie rekrutacji i ma prawo wyboru:
    – przyjąć regulamin i się do niego dostosować,
    – próbować wpłynąć na zmianę regulaminu,
    – nie sędziować turnieju.

    2. Trzeba wziąć pod uwagę punkt III wytycznych
    III.2.1. Wytyczne obejmują końcowy okres gry oraz „Szybki finisz” i mogą być stosowane w zawodach, w których uprzednio poinformowano zawodników o obowiązywaniu tych przepisów.
    Czyli jeżeli nie podano wcześniej, że wytyczne III obowiązują oraz w jaki sposób obowiązują, to … one nie obowiązują.

    3. Jak wspomniałem, gdy nie podano że III wytyczne obowiązują, to jedyną prawidłową decyzją jest odrzucenie reklamacji gry na czas – nie ma takiej reklamacji przy obowiązujących przepisach na tym turnieju.
    Czyli gramy tak, jak przed wprowadzeniem przepisu 10.2 o szybkim finiszu – w “klepanie zegara”.

    4. Warto aby przed napisaniem regulaminu skonsultowano się z sędzią i przewidziano różne aspekty często pomijane w zapisach:
    – szybki finisz,
    – spóźnienie na turniej,
    – spóźnienie na partię,
    – propozycję remisu.
    Przy dużych turniejach ważne też są przepisy p.poż. i sanitarne, o których bardzo często organizatorzy zapominają. Dlatego często można spotkać turnieje w salach i budynkach, w których nie powinien odbywać się turniej.

    • Zgadza się, w myśl obecnych przepisów stosowanie szybkiego finiszu nie jest już domyślne 🙂 Problem polega na tym, że sędzia nie odrzuci reklamacji dlatego, że przepisy o szybkim finiszu nie obowiązywały, tylko na skutek całkowicie błędnej oceny pozycji. Co więcej, sprawiał wrażenie, że te przepisy w tym turnieju powinny obowiązywać (co jak słusznie wykazał komentarz w myśl przepisów nie było prawdą!) A co do punktu 1, wspomniany sędzia raczej sprawia wrażenie “szefa wszystkich szefów”, więc regulamin zapewne jest jego autorstwa.

  3. Z podawaniem danych sędziego byłbym ostrożny. #RODO

    Zgadza się, nie jest to pierwsza kontrowersyjna sytuacja z udziałem sędziego i jak przeczytałem, że piszesz o podkarpaciu to już myślałem, że gdzieś wygrzebałeś jakąś moją sytuacje 😉 Ostatnio na jednym turnieju sędzia upominał dzieci, że nie mogą wykonywać ruchów przed przełączeniem zegara przez przeciwnika, co jest nieprawdą, bo przepisy takich działań nie zabraniają (szczególnie często się to zdarza w niedoczasach). Sam miałem przynajmniej dwie sytuacje, które podniosły mi ciśnienie, bo niby wielkiej stawki nie było, jednak nie lubię gdy ktoś mi wmawia, że czarne jest białe i nie potrafi tego uargumentować. Taką jedną z sytuacji, która mi utkwiła w pamięci była partia (P’30), w której prawidłowo zareklamowałem przekroczenie czasu przez przeciwnika łącznie z zatrzymaniem zegara i powiedzeniem “czas” (ja miałem kilka sekund). Przeciwnik oznajmił mi (nie wykonał ruchu), że jest jeden ruch do mata i może ten ruch wykonać. Sędzia przyznał rację przeciwnikowi, twierdząc że nie mogę reklamować przekroczenia czasu na ruchu przeciwnika (wtf?). Na pytanie o przepis padła odpowiedź pytaniem, a który przepis pozwala reklamować czas “na ruchu przeciwnika”. Dodatkowo gdy poprosiłem o podanie przepisu, na podstawie którego sędzia podjął taką decyzje, to sędzia do mikrofonu przy wszystkich powiedział, że był mat i opadnięcie chorągiewki (to jest zupełnie inna sytuacja, której nie było w partii) i zaczął cytować czym jest mat (5.1.). A później przy obiedzie słyszałem parę negatywnych komentarzy pod moim adresem, że niby nie powinienem się wymądrzać, bo bardziej doświadczony sędzia na pewno ma rację i nie powinienem się pytać o wyjaśnienie decyzji (a właśnie że mogę). Od znajomych słyszałem, że też mieli różnego rodzaju kontrowersyjne decyzje.

    Co można zrobić? Praktycznie rzecz biorąc nic. Można napisać skargę do WZSzach i oczekiwać, że sędzia dostanie upomnienie. Tylko nie wiem czy sam sobie będzie to upomnienie wystawiał, czy może kolega z WZSzach upomni. Można napisać skargę do Kolegium Sędziów lub do PZSzach, ale wątpię w skuteczność takich działań. Raczej takimi działaniami można sobie wrogów narobić niż doprowadzić do sytuacji, że sędzia nie będzie podejmował kontrowersyjnych decyzji. Można też nie grać w turniejach, w które dany sędzia prowadzi, ale dla osób z podkarpacia, którzy nigdzie dalej nie jeżdżą oznaczałoby to rezygnację z większości turniejów. Mogłoby też dojść do sytuacji (ale to mało prawdopodobne), że sędzia by wtedy przypilnował zawodnika i sędziował przeciwko niemu (ale zgodnie z przepisami). Co więcej w skrajnych przypadkach gdyby sędzia zdecydował się wycofać, to nagle by się okazało, że w ponad połowie turniejów na PK nie ma sędziego, a dodatkowo sędzia odwala kawał dobrej roboty – odpisuje na e-maile, potrafi wiele papierkowych spraw wyjaśnić.

    Każdy człowiek popełnia błędy. Ja sam raz popełniłem błąd – uznałem, że przełączenie zegara bez wykonania ruchu jest nieprawidłowym posunięciem, co w obecnych przepisach jest prawdą, ale w tamtych czasach takiego zapisu nie było i to była moja nadinterpretacja. Jednak gdy później jeden z opiekunów zapytał o tę sytuację to przyznałem się do błędu. Raz też podjąłem decyzję, którą zmienił sędzia główny, jednak w tamtej sytuacji uważam, że nie popełniłem błędu. Tu niestety najbardziej boli to, jak przy błędnej decyzji sędzia podaje argumenty, które w ogóle nie mają sensu lub nie są zgodne ze stanem faktycznym.

    ***

    Na koniec – co do skarg o przestrzeganie przepisów. To właśnie na jednym kursie powiedziano, żeby na to uważać, bo zdarzały się sytuacje, że jeden junior miał pretensje, bo sędzia X trzy razy upomina i za czwartym wyciąga konsekwencje, a sędzia Y od razu wyciąga konsekwencje. Z drugiej strony będąc surowym sędzią (szczególnie na mniej prestiżowych turniejach) narobimy sobie wrogów wśród zawodników, nie będą przyjeżdżać na nasze turnieje. Kiedyś jeden z sędziów mnie zapytał jaką decyzję bym podjął gdy kibic informuje sędziego, że na stole leży (wyłączony) telefon. Zgodnie z przepisami należy wpisać porażkę właścicielowi telefonu. Ale postępując w ten sposób należałoby ukarać prawie wszystkich np. mnie, za to że mi kolega z drużyny podczas partii powiedział, że jedzie na obiad i żebym po niego zadzwonił jak się będzie kolejna runda miała zaczynać (a nie można podczas partii się w ten sposób komunikować).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*